Rabat, Maroko: ,,Chcę usłyszeć głos Allaha!” cz. 2

post image

Jego imię brzmiało: Mustafa, i chociaż nie mówiliśmy w żadnym wspólnym języku, to perspektywa nowego, potencjalnego wyznawcy jego religii z pewnością rozpaliła wyobraźnię. Porwał mnie jak Kazach brankę. Nieopodal modlnicy znajdowały się inne drzwi, prowadzące do pomieszczenia przeznaczonego do wuḍū, rytualnej ablucji. Wyglądało z grubsza jak łazienka w klubie sportowym, w której kręciło się kilkuRead more

Rabat, Maroko: ,,Chcę usłyszeć głos Allaha!” cz. 1

post image

Wierzyć znaczy cierpieć. To jak kochać kogoś, kto stoi w ciemności i nigdy nie odpowiada, nieważne jak głośno krzyczysz. ,,Siódma Pieczęć” Wędrowałem, wnikałem, węszyłem. Kasby – stare miasta Północnej Afryki – są jak labirynt. Z powietrza kasba wygląda jak tętniące życiem mrowisko; jak schody, których stopnie – tarasy – schodzą prosto do morza. Pomiędzy nimiRead more

Rabat, Maroko: Maroko jest krajem kotów.

post image

Maroko jest krajem kotów. Zobaczysz je wszędzie – na ulicach, osiedlach, w medinie, na wysypiskach. Białe, rude, cętkowane, szare, i te, które niegdyś były białe, a teraz nie doczyściłby ich nawet Oxy z podwójną dawką detergentu zabijającego marokańskiego kota w minutę, a człowieka w 3 sekundy. Nie boją się ludzi. Właściwie, to jest im chybaRead more

Rabat, Maroko: Allah karmi wszystkie stworzenia.

post image

Początek ulicy targowej w Rabacie. Ramadan. Po zmroku nikt nie chodzi głodny. Mimo, że Maroko to miejscami prawdziwie trzeci świat, szacunek do jedzenia jest… Ograniczony. Ledwie zajdzie słońce, ludzie rzucają się na jedzenie tak, jakby nigdy wcześniej go nie widzieli. Jedzą rękami dosłownie wszystko – mięso, potrawkę, tadżyk, kaszę w gęstym sosie. To, co zostaje,Read more